W dniach 5–7 grudnia 2025 r. odbyły się weekendowe rekolekcje dla młodych poświęcone tematowi samoakceptacji. Miejscem spotkania było – jak to widzę – wręcz bajkowe Loretto koło Wyszkowa. Rekolekcje odbywały się pod hasłem z Pierwszego Listu św. Jana: „My miłujemy, ponieważ On pierwszy nas umiłował” (1 J 4,19), a prowadził je ks. Radek Piotrowski, diecezjalny duszpasterz młodzieży diecezji siedleckiej.
Piątek – pierwszy krok w stronę siebie
Po wspólnej kolacji rozpoczęliśmy spotkanie zapoznawcze: dzieliliśmy się tym, skąd jesteśmy, czym się zajmujemy i jak trafiliśmy na rekolekcje. Podczas pierwszej konferencji ks. Radek wprowadził nas w temat samoakceptacji – wyjaśniając, czym ona naprawdę jest i jak głęboko dotyka każdego z nas. Już pierwsze ćwiczenia pokazały, że zmaganie z akceptacją siebie jest doświadczeniem powszechnym. Wieczór zakończyliśmy adoracją, powierzając Panu czas, który był przed nami.
Sobota – intensywny dzień łaski
Dzień rozpoczęliśmy od Jutrzni i osobistej medytacji nad Ewangelią. Sobota obfitowała w konferencje, modlitwę i rozmowy. Uczestniczyliśmy we Mszy Świętej – najpiękniejszym punkcie dnia. W kolejnych naukach pogłębialiśmy temat samoakceptacji: uczyliśmy się, jak do niej dążyć, a czego unikać, by nie ranić siebie jeszcze bardziej.
Był czas na adorację, wspólną modlitwę Litanią loretańską, Koronkę do Bożego Miłosierdzia oraz Nieszpory z Siostrami Loretankami w Sanktuarium. Nie zabrakło też kawy, rozmów indywidualnych z księdzem i siostrami: Wiolettą i Gemmą oraz wspólnego filmu nawiązującego do tematu rekolekcji.
Niedziela – owoce i wdzięczność
Zanim się obejrzeliśmy, nastała niedziela. Czas mijał w niezwykłym tempie, ale nie traciliśmy czujności wobec łask, które Pan dla nas przygotował. Po porannej modlitwie odbyły się warsztaty, podczas których odkrywaliśmy, że nasz wewnętrzny krytyk często podsuwa nam nieprawdziwe myśli o nas samych. Zobaczyliśmy, jak postrzegają nas inni – i jak bardzo różni się to od tego, co nieraz nosimy w sercu.
Po warsztatach przyszedł czas na podsumowanie. W atmosferze wdzięczności dzieliliśmy się tym, co przeżyliśmy. Rekolekcje zakończyliśmy Mszą Świętą.
Atmosfera, która leczy
Grupa rekolekcyjna była niezwykle otwarta – podczas dzielenia niejednokrotnie padały słowa, że atmosfera była wręcz rodzinna. Dzieliliśmy się radościami, trudnościami i doświadczeniem działania Boga.
Osobiste świadectwo Amelii
Dla mnie osobiście były to najlepsze rekolekcje, na jakich byłam – choć jeszcze rano w dniu wyjazdu prawie z nich zrezygnowałam. Strach był duży, już napisałam do Siostry, że nie dotrę… ale coś w sercu podpowiedziało mi, by jednak pojechać. Skasowałam wiadomość i ruszyłam do Loretto.
To była najlepsza decyzja. Atmosfera sprawiła, że łatwo było się otworzyć i aktywnie uczestniczyć, nawet w trudnych warsztatach. W wielu z nas odżyły dawne rany – ale żeby mogły się zagoić, czasem trzeba je najpierw delikatnie odsłonić. Mnie szczególnie pomogła rozmowa z ks. Radkiem – wyszłam z niej naprawdę wysłuchana, z sercem pełnym pokoju.
Czułam obecność Boga i doświadczyłam, czym jest żywy Kościół – taki, w którym każdy ma miejsce, dokładnie taki, jaki jest. Z całego serca polecam rekolekcje w Loretto. To miejsce ma w sobie coś niezwykłego. Mam nadzieję, że zobaczymy się na kolejnych.
Amelia Prucheńska






























