Skip to content Skip to footer

Obrońca czystości wiary, promotor ekumenizmu

Obrońca czystości wiary, promotor ekumenizmu

Błogosławiony ks. Ignacy Kłopotowski przez całe życie był wdzięczny Bogu za łaskę powołania do życia kapłańskiego, kochał Kościół i troszczył się o jego rozwój. Zabiegał, aby ludzie włączeni do Kościoła przez chrzest, pogłębiali swoją żywą relację z Jezusem i tworzyli jedną wspólnotę wyznawców Chrystusa.

W Polsce w czasie jego posługi kapłańskiej odłączyły się od Kościoła Chrystusowego dwie grupy ludzi, którzy usiłowali na ludzki sposób, bez jedności z Papieżem, kształtować duchowość wiernych i czcić Boga. Ks. Franciszek Hodur w 1897 roku dał początek polskiemu ruchowi religijno-społecznemu w Ameryce w postaci Polskiego Reformowanego Kościoła Narodowego, który zdecydował się całkowicie zerwać więzy jurysdykcyjne z Watykanem i jego hierarchią. Natomiast w pierwszych latach XX wieku odmówili posłuszeństwa Papieżowi mariawici, na czele z s. Franciszką Kozłowską i ks. Janem Kowalskim. Watykan w 1903 roku nie uznał objawień Franciszki Kozłowskiej za przejaw Bożego działania, ale za złudzenia ludzkie i zlecił rozwiązanie tej organizacji religijnej. Jednak pomimo tak jasnej decyzji część kapłanów zauroczonych pseudo-objawieniami Franciszki Kozłowskiej, idąc za emocjami, pociągnęła swoich parafian, odrywając się od Kościoła rzymskokatolickiego.

Ból z powodu braku jedności w Kościele

Ks. Ignacy przeżył wstrząs po oderwaniu się mariawitów od Kościoła rzymskokatolickiego, a był on tym boleśniejszy, że sam u początków tego ruchu był członkiem i przełożonym wspólnoty kapłanów w Lublinie, która wówczas wspaniale rozwijała się w duchu Bożym. Tak uzewnętrznił swój ból na łamach prasy: Ale dziś piszę do Was nie atramentem, lecz łzami – i wolałbym milczeć i ból w sercu ukryty trzymać. Lecz trzeba spełnić – co każe sumienie. (…) Chciałem ukryć przed Wami, Czytelnicy, tę ranę, która dokucza nam wszystkim, bo sądziłem, że się rychło zagoi. Lecz ona coraz bardziej się jątrzy. Oto kilkunastu kapłanów zapomniało o przysiędze, złożonej Biskupom przy wyświęceniu na posłuszeństwo, zbuntowali się sami i łatwowiernych pod pozorem prawdziwej pobożności pociągnęli za sobą. (…) O objawieniach zwykle sądzi Kościół święty i rozstrzyga, czy pochodzą one od Pana Boga, czy są tylko zwykłym złudzeniem, jakim czasem ulegają osoby pobożne.

Po oderwaniu się tej grupy wiernych od Kościoła i trwaniu w uporze nieposłuszeństwa decyzjom Stolicy Apostolskiej, wówczas papieża Piusa X, bł. ks. Ignacy na wszystkie możliwe sposoby usiłował uświadamiać Polaków i chronić ich przed fałszywą nauką. Wygłaszał wiele kazań i na łamach prasy prowadził długie rozważania, wyjaśniając wiernym, czym jest sekta i herezja. Jak apostoł św. Paweł już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa pisał do Galatów: Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieja wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową (Gal 1,7), tak i ks. Ignacy nawołując do wiernego trwania przy nauce przekazywanej od wieków w Kościele napisał: Strzeżmy się fałszywych nauczycieli, a słowo Boże, które nam Kościół katolicki podaje, przyjmujmy jako jedyną prawdę Bożą, której nasza dusza i serce potrzebuje, jako światła dla siebie w drodze do żywota wiecznego w niebie.

Ostrzegał czytelników przed angażowaniem się w ruch mariawitów. Wyjaśniał, że ruch ten przerodził się w herezję, ponieważ okazał nieposłuszeństwo wobec Papieża i oderwał się od Kościoła. Motywował swoje stanowisko zdaniem św. Ambrożego: Gdzie Piotr – tam Kościół.

Ostro i stanowczo wypowiadał się również przeciwko polskiemu narodowemu kościołowi. Napisał: Sekta Hodura bałamuci ludzi nazwą kościoła „narodowego”. Chce dać Polsce kościół narodowy polski. Powinni jednak najpierw dać Polsce Boga polskiego. Bóg jest jeden i dla wszystkich ludzi, a wiara prawdziwa może być tylko ta, która tego jednego Boga czci.

Kościół ogołocony z charakteru nadprzyrodzonego, założony przez ludzi, nie może być Kościołem Chrystusowym. Po odejściu tych grup od Kościoła rzymskokatolickiego, bł. ks. Ignacy Kłopotowski coraz częściej podkreślał, że jest jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Pisał: A stąd mamy, Czytelnicy, dla siebie przestrogę, że tylko w Kościele katolickim, w którym rządzi wiecznie żyjący w osobie Papieża Piotr, jako w łodzi Piotrowej, która Kościół katolicki oznaczała, znajdujemy Słowo Boże, a w nim prawdy Boże.

Błogosławiony ks. Ignacy w tej trudnej sytuacji sięgał jak zwykle po niezawodny środek, jakim jest modlitwa. Do modlitwy w intencji Ojczyzny i Kościoła mobilizował wiernych. Wierzył mocno w zwycięstwo dobra. Wyjaśniał Polakom, że cierpienie jest nieodłączne od Kościoła, ponieważ było ono udziałem Chrystusa. Cierpienie oczyszcza i doprowadza do zbawienia. Prawda może cierpieć, ale nigdy nie umiera. Te cierpienia, które Kościół katolicki przechodzi, które spadają na jego wiernych i pobożnych wyznawców, są drogą królewską do nieba, gdzie one się zamienią w szczęście wieczne, jakiego świat nie zna i dać nie może – tłumaczył Błogosławiony.

Ekumenizm i duch misyjny

Krytyczne podejście bł. ks. Ignacego do mariawitów i tworzącego się kościoła narodowego nie wykluczało ducha ekumenizmu, którym się odznaczał. Otwarty był na inne Kościoły chrześcijańskie i w wiernych kształtował ducha ekumenizmu. Odważnie wkraczał w trwające nieporozumienia między wyznawcami religii katolickiej i prawosławnej i uczył poszanowania innych przekonań religijnych. Przede wszystkim apelował do katolików, aby zachowując wiernie swoją wiarę, byli tolerancyjni dla innych, aby świecili przykładem i szerzyli zasadę miłości chrześcijańskiej.

Budził również wśród wiernych ducha misyjnego i odpowiedzialność za misje. Informował o działającej wówczas misyjnej Sodalicji św. Piotra Klawera. Zachęcał Polaków do prenumeraty misyjnego czasopisma „Echo z Afryki” i do współdziałania z tym stowarzyszeniem.  Zapoznawał z działalnością niektórych misjonarzy, jak np.: ks. J. Duttona, o. J. Beyzyma – opiekuna trędowatych na Madagaskarze. Podkreślał ich ofiarną pracę na misjach. Prosił czytelników o modlitwy i ofiary na rzecz misji.

Jego czasopisma w tamtych czasach były źródłem cennych informacji. Polacy mogli dowiedzieć się z nich o ważniejszych uroczystościach kościelnych w kraju i za granicą: np. o Kongresie Eucharystycznym, uroczystości Krzyża świętego w Lublinie,  uzdrowieniach w Lourdes, koronacji obrazu Matki Bożej w Częstochowie, wyświęceniu Polaka na biskupa w Chicago,  konsekracji bp. Sapiehy przez Ojca świętego, śmierci metropolity warszawskiego abp. Wincentego Chościaka Popiela,  beatyfikacji Teresy z Lisieux, uwolnieniu abp. Jana Cieplaka z więzienia moskiewskiego czy o śmierci Prymasa Polski, kardynała Edmunda Dalbora.  

W roku 1925 pojawiło się w jego czasopismach wiele artykułów na temat Roku Jubileuszowego, polskiej pielgrzymki do Rzymu oraz konkordatu między Stolicą Apostolską a rządem Polski. Ks. Ignacy wydał też broszurkę Jubileuszka, w której wyjaśniał Polakom, czym jest jubileusz i jak go należy przeżywać, aby uzyskać jak najwięcej łaski Bożej. W czasopismach i broszurach przybliżał historię Watykanu, Domku Loretańskiego, Jasnej Góry i innych sanktuariów.

Artykuły z życia Kościoła były często zamieszczane na pierwszej stronie pism, aby w ten sposób budzić w czytelnikach świadomość przynależności do Kościoła i odpowiedzialności za jego losy.

Powołanie kapłańskie i zakonne

Błogosławiony ks. Ignacy poruszał również problem powołania zakonnego i kapłańskiego. Wyjaśniał, że istotą powołania jest indywidualne wezwanie przez Boga. To Bóg pierwszy zwraca się do człowieka po imieniu, a człowiek winien na to wezwanie odpowiedzieć. Napisał: Pan Jezus sam sobie sługi wybiera. Wybiera uczonych i prostych, wybiera w wieku starszym i młodszym, wybiera bez względu na to, czy jest w domu rodzinnym potrzebnym czy nie, czy rodzice mają więcej dzieci, czy tylko jedno, bo Bóg do tych, których stworzył i łaską swoją uświęcił, ma najpierwsze i najwyższe prawo.

Zwracał się do młodzieży, aby otwierała się na głos Boży, a jeśli usłyszy wezwanie, by ochotnie poszła za Chrystusem. Wszystkich proboszczów uczulał na zainteresowanie się młodzieżą wykazującą powołanie kapłańskie i zakonne oraz na otoczenie opieką wszystkich kleryków przebywających u rodziny na wakacjach.

W obecnych czasach, w których dominującą rolę odgrywają media laickie, antychrześcijańskie i antykościelne, jest coraz mniej odważnej młodzieży, która odpowiada pozytywnie na wezwanie do życia zakonnego i kapłańskiego. Niech podczas dzisiejszej liturgii popłyną z naszych serc prośby o nowych robotników w Bożym Kościele.

s. M. Klara Bielecka

UDOSTĘPNIJ

Sign Up to Our Newsletter

Be the first to know the latest updates

[yikes-mailchimp form="1"]
X