Skip to content Skip to footer

Śp. s. Maria Maksymiliana Elżbieta Szałańska

Śp. s. Maria Maksymiliana Elżbieta Szałańska

Siostra Maria Maksymiliana Elżbieta Szałańska urodziła się 19 lipca 1955 r. w Kluczewie, pow. Stargard Szczeciński, w rodzinie Henryka i Cecylii z domu Florczak. Jej ojciec pracował w cukrowni, a matka poświęcała swe siły, troszcząc się o dom i wychowanie ośmiorga dzieci. Zarówno Elżbieta, jak i jej starsza siostra Zofia, również loretanka, która po wstąpieniu do Zgromadzenia otrzymała imię Tarsycja, wychowywały się w atmosferze głęboko religijnej, co niedzielę uczęszczały razem z rodzicami na Mszę świętą.

Po ukończeniu szkoły podstawowej, mając 15 lat, za zgodą rodziców, 22 sierpnia 1970 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Loretanek w Warszawie. 10 grudnia 1971 r. rozpoczęła postulat. W tym też czasie ukończyła półroczny kurs introligatorski w Warszawie. Nowicjat rozpoczęła 14 sierpnia 1972 r., pierwszą profesję złożyła 15 sierpnia 1974 r. w Loretto na ręce przełożonej generalnej matki Cherubiny Zagajewskiej, a śluby wieczyste 15 sierpnia 1979 r. również w Loretto na ręce tej samej matki.

W prośbie o złożenie ślubów wieczystych s. Maksymiliana pisała m.in.: „Chrystus pouczał mnie o swojej miłości przez próby i doświadczenia. (…) Mimo mych słabości duchowych i fizycznych ufam, że Niepokalana mi pomoże; że przez słabości fizyczne wzmocnią się siły duchowe, abym wiernie pełniła wolę Ojca Niebieskiego”.

Siostra Maksymiliana najpierw wykonywała różne prace introligatorskie, następnie po nowicjacie w Loretto została skierowana do domu generalnego w Warszawie, gdzie w 1974 r. rozpoczęła pracę w drukarni. Wykonywała ją z oddaniem tak długo, jak pozwalały jej siły. Jednak już w wieku 18 lat zachorowała na stwardnienie rozsiane. Od 1987 r. poruszała się na wózku, wcześniej chodziła o kulach, a z czasem choroba na stałe przykuła ją do łóżka i uczyniła zależną od pomocy innych.

Uczyła się tę chorobę akceptować – to był proces: zgadzania się na wszystko, przyjmowania wszystkiego i współpracy z osobami, które jej pomagały. Był również czas, kiedy s. Maksymiliana z wiarą prosiła innych o modlitwę o cud uzdrowienia. Pisała także do Ojca Świętego, powierzając swoje intencje. W 1997 r. uczestniczyła w pielgrzymce osób niepełnosprawnych do Lourdes. Prosiła również siostry, które planowały wyjazd do Medziugorje, aby w jej imieniu zwróciły się do dzieci, którym ukazuje się Matka Boża, z prośbą o modlitwę o łaskę zdrowia dla niej – jeśli taka jest wola Boża. Jej prośby i gorące błagania zostały wysłuchane inaczej: Pan Bóg dał jej łaskę zgody na cierpienie i chorobę. Już odtąd nie skarżyła się, nie narzekała, nie mówiła o swoim cierpieniu, czy trudnym życiu, które zostało przykute do łóżka na przeszło 30 lat. Z czasem sama stawała się wsparciem dla innych, okazując wdzięczność i gotowość do współpracy wobec tych, którzy się nią opiekowali. W chorobie towarzyszyły jej różne siostry. W ostatnim okresie, łącznie przez ponad 20 lat z oddaniem i ofiarnością służyła jej s. Paulina Żmuda.

Siostra Maksymiliana była człowiekiem wielkim – a zarazem cichym. Nie narzekała i nie  krytykowała. Miała silny charakter i była niezwykle wytrwała na modlitwie. Dopóki pozwalały jej siły, wiele czasu spędzała w kaplicy, trwając na modlitwie przed Oblubieńcem. Modliła się całą sobą. W jej dłoniach niemal bez przerwy przesuwały się paciorki różańca. Z wiarą obejmowała modlitwą liczne powierzane jej intencje. Podczas choroby szczególnym umocnieniem było dla niej Radio Maryja i związana z nim rodzina słuchaczy. Swoje życie, naznaczone cierpieniem, składała Panu Jezusowi jak ofiarę. „Maksia” – tak nazywały ją siostry – była wzorem osoby konsekrowanej żyjącej w zgodzie z wolą Bożą.

Siostra Maksymiliana w ostatnich latach, gdy choroba ograniczyła jej możliwości swobodnego komunikowania się z ludźmi, przekazywała odwiedzającym proste, ale głębokie przesłania, którymi żyła do końca: „Jezus wie, co robi”, „Trzeba współpracować”, „Współpraca zawsze się opłaca”, „Nie daj się przekabacić”.

Jej życie było naznaczone krzyżem – przyjmowanym w ciszy, wiernie i do końca. Na obrazku z okazji srebrnego jubileuszu ślubów zakonnych Siostra zapisała słowa z Ewangelii: „Kto nie bierze swego krzyża i nie idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” (Mt 10, 38). Obrazek przedstawiał oblicze Pana Jezusa w koronie cierniowej. Tak rozumiała swoją drogę: jako codzienne niesienie krzyża w jedności z Chrystusem.

Pomimo wielkiego cierpienia zawsze miała dla każdego dobre słowo, otwartość na przychodzącego człowieka i gotowość słuchania. Spotkania z nią były jak ciche zaproszenie, by skierować serce ku Jezusowi. Sposób, w jaki przeżywała cierpienie, był niezwykłym świadectwem wiary. Zjednoczona z Jezusem i wpatrzona w Niego, pokazywała, że nawet w bólu można odnaleźć pokój i sens. W ciszy codzienności świadczyła, że miłość jest silniejsza niż ból, a wiara rozświetla nawet najtrudniejsze chwile. Pozostanie w naszej pamięci jako ta, która poprzez swoje życie i cierpienie uczyła kochać Boga bez względu na wszystko.

Przez ponad 30 lat s. Maksymiliana utrzymywała serdeczną więź i przyjaźń z pielęgniarką Edytą Zając, którą poznała podczas rehabilitacji w Tarnowskich Górach. Pozostawały w stałym kontakcie. Była to relacja oparta nie tylko na życzliwości, ale i na głębokim, wzajemnym wsparciu duchowym.

11 maja 2026 r. z powodu zapalenia płuc i innych chorób trafiła do szpitala praskiego w Warszawie. Ostatnim słowem, które wyszeptała ledwo słyszalnym głosem, było: „współpraca”. Zmarła w szpitalu 13 maja 2026 r. około godz. 19.00, otoczona troskliwą opieką s. Pauliny Żmudy i s. Aleksandry Pięty.

Msza Święta pogrzebowa została odprawiona 15 maja o godz. 11.00 w nowym kościele w Loretto. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił ksiądz infułat Lucjan Święszkowski, w koncelebrze: ks. Wojciecha Lipki, ks. Ryszarda Kłosiora, ks. Krzysztofa Budzyńskiego oraz o. Ireneusza Matysiaka SSCC z Loretto.

Po zakończeniu Eucharystii ciało Zmarłej zostało złożone na cmentarzu własnym w Loretto.

Niech Pan da jej wieczną radość, niech odpoczywa w pokoju wiecznym!

UDOSTĘPNIJ

Sign Up to Our Newsletter

Be the first to know the latest updates

[yikes-mailchimp form="1"]
X