Skip to content Skip to footer

Droga Krzyżowa – Chrześcijańska Odwaga

Droga Krzyżowa - Chrześcijańska Odwaga

Rozpoczynamy Drogę krzyżową. Przejdziemy śladami Chrystusa z dziedzińca piłata aż na Golgotę, prosząc o podstawową cnotę chrześcijańskiego życia – odwagę. W tej Drodze krzyżowej wspominać będziemy bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego, jego odwagę w świadczeniu o Chrystusie, jego żarliwość w głoszeniu Ewangelii.

Osaczony przez przeciwników sam jeden musiał spojrzeć w twarz oskarżycielom, sędziom, tłumowi. Sam jeden musiał przyjąć niesprawiedliwy wyrok. Miał dość odwagi, by to przeżyć w milczeniu i ze spokojem. Fundamentem odwagi jest wierność Bogu, jest świadomość pełnienia Jego woli. Jeśli ta świadomość wypełnia serce człowieka, potrafi ono odważnie stawić czoła całemu światu.

Serce bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego wypełnione było pragnieniem spełnienia woli Boga, stąd też nie ugiął się w świadczeniu o Bogu przed żadną karą i aresztem. Wielokrotnie stawał przed rosyjskim sędzią oskarżony o krzewienie religijności i patriotyzmu wśród Polaków. Rosły oskarżające raporty i memoriały, a on myślał nad nowymi metodami ewangelizacji i niesienia pomocy zaniedbanym moralnie i materialnie.

Panie Jezu, przejmujący niesprawiedliwy wyrok, spraw, by w naszym życiu istniała zawsze idealna zgoda naszej woli z wolą Ojca Niebieskiego.

Zanim Chrystus wyciągnął ręce po belkę krzyża, to przez długie lata dzień po dniu wyciągał ręce po różne krzyże, jakie pojawiły się na drodze Jego życia. Nie było to życie łatwe. Teraz wyciąga ręce po najcięższy krzyż, po ten ostatni.

Odwagi trzeba się uczyć przez całe życie. Tylko ten, kto potrafi stopniowo podejmować coraz trudniejsze zadania, potrafi również wyciągnąć swoje ręce po najcięższe zadanie, jakie Bóg przygotował dla niego.

Życie bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego wypełnione było dziękczynieniem za dar powołania i z miłością przyjmował krzyż, który spotykał na swojej drodze. Nie bał się żadnego trudu, ofiary poniesionej dla Boga, dla przeprowadzenia ludzi do Chrystusa. Od kwesty dla ubogich przechodził do organizacji domów zarobkowych, ochronek i przytułków. Słowa głoszone na ambonie rozpowszechniał poprzez broszurki religijne, gazety. Podjął się trudu sztuki drukarskiej, aby słowo Boże docierało do wszystkich Polaków i owocowało w ich sercach.

Panie, przyjmujący drzewo krzyża, prosimy Cię, naucz nas dzień po dniu opanowywać trudną sztukę chrześcijańskiej odwagi.

Bardzo wielu z nas załamuje się na pierwszej przeszkodzie, jaką spotyka na ewangelicznej drodze. Wtedy zdajemy pierwszy egzamin z odwagi. Chrystus zapewniał, że Jego droga jest stroma i trudna. To jest droga ludzi odważnych. Tylko ten, kto odważy się na ryzyko, może wejść na ewangeliczną drogę.

Bł. ks. Ignacy Kłopotowski, jak samo nazwisko podpowiada, spotykał się z ogromem kłopotów, problemów. Zorganizowane domy pracy, ochronki wymagały funduszy. Szukał ludzi dobrej woli, ofiarodawców, pukał do serc ludzi zamożnych, aby dzielili się z ubogimi. Mówił: „Bóg, dając bogatym, dał im dla nich i dla ubogich. Ubodzy biorą od Boga z rąk bogatych”. Wspominający go bracia kapłani mówili, że Błogosławiony nigdy nie miał pieniędzy, a zawsze rozdawał, zauważył każdego potrzebującego człowieka i nigdy nie pozostawił go bez pomocy. Równie wielkie problemy towarzyszyły pracy wydawniczo-drukarskiej: drożyzna papieru, strajki drukarzy, elektrowni, cenzura… Słowa Achillesa Rattiego: „Masz przepiękne posłannictwo” wypowiedziane do Błogosławionego, były łaską chroniącą przed zniechęceniem, łaską, dającą nową energię do pełnienia woli Boga. Potem mówił: „Twój zawód ma być długim szeregiem zwycięstw”.

Panie, powstający z pierwszego upadku, spraw, aby nas nie załamały żadne trudności, abyśmy odważnie, krok po kroku, nawet wtedy, gdy się potkniemy, pokonali całą długość naszej ewangelicznej drogi.

Była odważna, ponieważ kochała. Miłość zawsze jest odważna. Apostołowie uciekli, ale nie Matka. Chrześcijańska odwaga jest wprost proporcjonalna do miłości. Każdy, kto doskonali się w miłości, nawet nie wiedząc o tym, doskonali swoją odwagę.

Chrystus nazwał przykazanie miłości „swoim przekazaniem” i w ślad za Nim powtarzał to bł. ks. Ignacy Kłopotowski. Kochał nie słowami, ale miłością czystą i tego uczył wiernych. Łączył miłość do Chrystusa z miłością do człowieka. Widział w potrzebującym człowieku Chrystusa i nie pytał o pochodzenie, wyznanie czy narodowość, ale śpieszył z pomocą. Uczył: „Miłość bliźniego w myślach zamieniajmy na miłość wyrażoną słowami, od tej przejdźmy do czynów i w czynach swą miłość do bliźnich okazujmy”. Był ogromnym czcicielem Matki Bożej i od Niej uczył się dobroci, otwartości na człowieka. Powtarzał: „Wiele, czyli kto wiele kocha” czy też „Pewnik to niezawodny, że kto goręcej miłuje Pana Boga, ten i dla bliźnich okazuje większą miłość”.

Matko Bolesna, spraw, abyśmy do ostatniego momentu naszego życia ustawicznie pracowali nad doskonaleniem swej miłości.

Szymon nie miał ochoty ani odwagi. Został przymuszony, a jednak to spotkanie stało się początkiem nowej drogi jego życia. Ta godzina wędrowania z cudzym krzyżem, wbrew woli, zmieniła jego życie. Stał się uczniem Skazańca.

Czasem Bóg zmusza nas do zajęcia odważnej postawy. Zazwyczaj stawia nas wówczas przy odważnym człowieku i wzywa do współpracy z nim. Jest to godzina łaski. Takie spotkanie może zmienić również nasze życie.

Bł. ks. Ignacy powtarzał, że ludźmi żyjącymi dla innych mają być szczególnie kapłani i siostry zakonne. Bardzo cenił i troszczył się o powołania kapłańskie i zakonne, wspomagał kapłanów i siostry zakonne.

Interesował się biednymi chłopcami, u których dostrzegał powołanie i pomagał materialnie w dojściu do kapłaństwa. Pomagał klerykom i ich rodzinom. Jako profesor i wychowawca w Seminarium Lubelskim z ogromną troską pielęgnował każde powołanie. Pomagał prześladowanym unitom. Uczył, że „każdy kapłan dla drugiego kapłana powinien być dwa razy bratem”. Cenił ofiarną posługę sióstr zakonnych i współpracował z wieloma zgromadzeniami. Szczególną troską otaczał założone przez siebie Siostry Loretanki. Był dla nich ojcem, wychowawcą i zapewniał: „Będę się wami opiekował na tamtym świecie. Bądźcie dobre, a nic wam się złego nie stanie”.

Św. Szymonie z Cyreny, wstaw się za nami, abyśmy chętnie współpracowali z ludźmi odważnymi.

Serce nastawione na pomoc, serce kochające, zawsze jest odważne. Na krzyżowej drodze kobiety są odważniejsze od mężczyzn. Czy spotykamy odważnych mężczyzn? Oto boska nagroda za odwagę – zraniona i zastygła twarz Chrystusa na chuście Weroniki. To znak, że ta Twarz była piękna i zawsze żywa w jej sercu. Każdy, nawet najmniejszy gest chrześcijańskiej odwagi, Bóg nagradza obficie.

Zrozumiał to doskonale ks. Ignacy Kłopotowski. Jego zdumiewająca bezinteresowność, tak bardzo widoczna w pełnej poświęcenia pracy na rzecz ubogich i potrzebujących, jest obecna w całym jego kapłańskim, pracowitym życiu, we wszystkich jego duszpasterskich poczynaniach. Także w podjętym przez siebie apostolstwie słowa drukowanego nie szukał korzyści materialnych, ale wyłącznie duchowych. Jego pisma były najtańsze na terenie Królestwa Polskiego. Ciągle dawał, nawet jak był w długach, ciągle obdarowywał biednych. Uczył dzielenia się dobrami materialnymi, codziennym chlebem, jak i bogactwami duchowymi, znajomością prawd religijnych, zdolnościami, charyzmatami. Uczył, że należy rozwijać wszelkie dary, które Pan złożył w człowieku, aby nimi służyć bliźnim i w ten sposób zdobywać własną świętość.

Św. Weroniko, wstaw się za nami, abyśmy za twoim przykładem, nie zważając na otoczenie, mieli odwagę pochylić się nad każdym człowiekiem cierpiącym i zranionym.

Wytrwałość jest formą chrześcijańskiej odwagi. Zniechęcanie jest jej najgroźniejszym wrogiem. Trzeba wiele odwagi, by przejść przez całe życie – długie dni, miesiące i lata, i pozostać wiernym Ewangelii.

Bł. ks. Ignacy uczył, że odwagi uczymy się na modlitwie, współpracując z łaską, której Pan nam nie szczędzi. Często powtarzał: „W górę serca katolicki narodzie polski”. Czy też innym razem: „Gdy zanosimy prośby nasze do Pana, otwiera Pan swą rękę i daje nam więcej niż prosimy”. Bóg daje liczne łaski, jeśli tylko człowiek chce się na nie otwierać i współpracować: „Łaska Boża – jeśli z niej korzystamy, potrafi wzmóc wszystkie namiętności grzeszne, wszczepić w duszę ziarno cnoty, a ono wzejdzie i wyda plon, i przepięknie ozdobi duszę naszą”. Pragnienie swego serca wyraził w zdaniu: „Niech będzie na świecie jedna partia: dzieci Bożych wspólnie się kochających dla Boga”.

Panie, powstający z drugiego upadku, broń nas sprzed zniechęceniem.

Odwaga w okazywaniu współczucia. Istnieje solidarność w odwadze, w życiu spotykamy ją bardzo rzadko. Istnieje również solidarność strachu. W życiu spotykamy ją bardzo często. W Wielki Piątek zabrakło solidarności w odwadze. Nawet u apostołów zwyciężyła solidarność w strachu.

Bł. ks. Ignacy Kłopotowski widział siłę w solidarności. Wiedział, że kapłani są mocni, gdy są solidarni z biskupem i papieżem, a lud, gdy jest solidarny ze swoim kapłanem. Pisał: „Wolą Bożą jest, byśmy słuchali władzy duchowej, która spoczywa w rękach papieża i połączonych z nim biskupów”. Często powtarzał, że kapłan powinien nie tylko wyróżniać się świętością życia, ale również powinien być wzorem w okazywaniu posłuszeństwa swojemu biskupowi. Bronił czystości wiary przed zalewem mariawitów. Świadkowie jego życia podkreślają jego bezkompromisową solidarność z biskupem. Tak piszą: „Wiedzieliśmy, że ks. Kłopotowski jest bardzo posłuszny Stolicy Apostolskiej, a słowa Ojca Świętego są święte, i nigdy nie pozwolił na dyskusję na ten temat”. Solidarność z Papieżem i Biskupem pozwoliła mu na nieustannie odnoszone zwycięstwo.

Panie, zwracający uwagę na płaczące nad tobą kobiety, błagamy cię o solidarność w odwadze, wybaw nas od solidarności w strachu.

Nastąpił najgłębszy kryzys. Już tak niedaleko, a jednak zabrakło sił. Ludzka odwaga buduje na sile. Im ktoś silniejszy, tym odważniejszy. Ewangeliczna odwaga buduje na słabości i objawia się w słabości. Chrześcijanin bowiem nie jest mocny mocą własną, ale jest mocny i odważny mocą Bożą.

Chrześcijańska moc leży w jedności z Bogiem, Kościołem. Posłuszeństwo wierze bł. ks. Ignacego jest bezkompromisową i radykalną akceptacją objawiającego się Boga. Jest konieczną konsekwencją wyznawanej przez nas wiary. Wiara bezkompromisowa jest trudna, ale prawdziwa. Wiara ma się wyrażać w słowach, ale jeszcze bardziej w czynach. Katolik ma być wiernym świadkiem Chrystusa. Jego postawa ma głosić Ewangelię i prowadzić innych do wiary. Błogosławiony mówił: „Z uczynków można najlepiej poznać, czy jesteśmy żywymi członkami Kościoła, czy też suchymi gałęziami”. Ks. Ignacemu chodziło o to, aby człowiek był posłuszny nie tylko normom Bożym, ale i o to, by słuchał nakazów Kościoła.

Panie powstający z trzeciego upadku, błagamy Cię o siłę i odwagę potrzebną do wyjścia z najcięższego kryzysu, jaki nas czeka w życiu.

Stanąć w prawdzie wobec Boga i wobec ludzi, nawet nago. Mieć odwagę spojrzeć w oczy prawdzie o sobie. Aby człowiek mógł być tak odważny, musi mieć do tego stopnia piękne i czyste życie, by mógł je odsłonić przed ludźmi. By nie było w nim nic, czego musiałby się wstydzić. Aby tak rany, które posiada, jak i jego czyny, były tytułem nie wstydu, lecz chwały. Umiejętność spojrzenia na siebie w prawdzie, odsłonięcie prawdy o sobie przed Bogiem i przed człowiekiem, to jeden ze znaków najwyższej odwagi.

Bł. ks. Ignacy Kłopotowski, sam prowadząc życie czyste, pragnie także, żeby wszyscy ludzie kochali Boga sercem czystym i niepodzielnym. Dlatego też staje się on, w duchu tej służebnej miłości, gorliwym apostołem czystości ewangelicznej, budząc wśród ludzi pragnienie życia czystego w doskonałej miłości oddanego Bogu. Zajmuje się moralnie zaniedbanymi dziewczętami, organizując dla nich Przytułek św. Antoniego. Tak pisze w dzienniku „Polak-Katolik” w 1907 r.: „Ze wszystkiego, co z łaski Bożej zrobiłem, najwięcej cenię Przytułek św. Antoniego założony przed 10 laty dla poprawy moralnie zaniedbanych kobiet, gdyż chodzi tu wprost o zbawienie dusz”. Błogosławiony wyciągał ręce do grzeszników, alkoholików, prostytutek. Oddzielał grzech od człowieka. Grzechem się brzydził, ale człowieka ratował.

Panie, odarty z szat na Golgocie, błagamy Cię o umiłowanie prawdy. Błagamy o wielką odwagę potrzebną do przyznania się nawet do gorzkiej prawdy o sobie, zwłaszcza w sakramencie pokuty.

Wielkie cierpienie fizyczne. W bólu przebijanych rąk i nóg nie jest to zwykła modlitwa: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”. Trzeba wielkiej odwagi, by pokochać nieprzyjaciół, aby ich miłować nawet wtedy, gdy zadają rany, gdy odbierają wolność, gdy zabierają życie. Trzeba wielkiej odwagi, by móc nienawiść przezwyciężyć miłością. Kiedyś, Panie, powiedziałeś: „Kto cię uderzy w jeden policzek, nadstaw mu i drugi”. A teraz dajesz temu przykład – podajesz jedną i drugą rękę do przybicia.

Bł. ks. Ignacy tępił grzech, kłamstwo, wszystko, co sprzeciwiało się ewangelicznym wartościom, ale zawsze umiejętnie oddzielał grzech od człowieka. O jego duchowym bogactwie świetnie świadczy modlitwa za tych, którzy go prześladowali, za błądzących, za pogrążonych w grzechu. Cierpiał z powodu grzechu innych, ale winowajcom przebaczał. Pragnął, aby Polacy stanowili jedno i wszyscy dążyli ku świętości. W jednej z własnych broszurek zamieścił takie zdanie: „O, gdybym mógł wiedzieć Cię, Chryste, kochanym przez wszystkich. Gdybym mógł pobudzić wszelkie serce do miłości Ciebie, tak jak na to zasługujesz”.

O Panie, rozpięty na trzech gwoździach krzyżowego drzewa, modlący się do Ojca za tych, którzy zadają Ci tak wielkie cierpienie, udziel nam odwagi potrzebnej do doskonalenia naszej miłości nieprzyjaciół.

Świadkowie życia bł. Ignacego Kłopotowskiego tak wspominają o nim: „Ciągle się modlił, spokojnie szykował się na śmierć. Obserwując go, widziałam, jak on był zawsze zjednoczony z Bogiem. To zjednoczenie z Bogiem można było poznać po wszystkim, jak odmawiał różaniec, brewiarz, gdy spowiadał, gdy odprawiał Mszę świętą, jak podchodził do całego życia”. „Dla ks. Kłopotowskiego nie było pracy lub trudu, którego by nie podjął, gdy widział, że o sprawę Bożą chodzi – wyznał jeden z kapłanów. Troska o uświęcenie i zbawienie dusz ludzkich nie daje kapłanom odpocząć i każe im «z miłości dla dusz pracować aż do trumny»” – powiedział ks. Ignacy.

Panie, wypowiadający ostatnie słowa swojej ziemskiej modlitwy: „Ojcze, w ręce Twoje powierzam ducha mego”, udziel nam łaski odważnego podejścia do śmierci. Spraw, abyśmy pamiętali, że jest to moment, w którym złożymy siebie w ramiona kochającego Ojca. Takie spojrzenie na śmierć nie jest straszne. Panie, konający na krzyżu, spraw, abyśmy myśleli nie tyle o naszej śmierci, ile o kochającym Ojcu, który na nas czeka.

Nikodem i Józef z Arymatei to ludzie odważni. A więc spotkaliśmy na krzyżowej drodze odważnych mężczyzn. Wiedzą, że za opowiedzeniem się po stronie Skazańca politycznego kryje się możliwość utraty godności, stanowiska, a może nawet życia. Trzeba wielkiej odwagi, aby człowiek potrafił przeciwstawić się terrorowi środowiska. Za udział w tym pogrzebie stracili może kolegów i przyjaciół. Zyskali jednak przyjaźń Chrystusa.

Bł. ks. Ignacy sam zdecydowanie stał po stronie Prawdy, Kościoła i Ojczyzny, i w innych wpajał te wartości. Pisał: „Jeżeli żyjemy i żeśmy zmartwychwstali do bytu narodowego, to jedynie dlatego, żeśmy nie dali sobie wydrzeć wiary świętej, wiary naszych ojców”. Czy w innym miejscu: „Bramy piekielne nie zwyciężą świętego Kościoła katolickiego w Polsce do końca świata. Polska była, jest i będzie wierzącą po katolicku”. Symbolem polskości i katolicyzmu jest Rzym i Jasna Góra. Stąd słowa Błogosławionego: „Jeżeli jakiekolwiek serce polskie odwróci się od Rzymu, równocześnie Jasna Góra w nim znika… Ale też jak łatwo przez Jasną Górę trafia się do Rzymu […]. Nie można być chrześcijaninem, nie kochając Ojca Świętego, nie będąc mu oddanym z głębi serca. […] Bóg i Ojczyzna czekają na ofiarną pracę i poświęcenie”.

Św. Józefie z Arymatei, św. Nikodemie, zawstydzający apostołów swoją odwagą, uproście nam chrześcijańską odwagę potrzebną do przeciwstawiania się każdej opinii publicznej, która nie jest zgodna z Ewangelią.

„Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a duszy zabić nie mogą” – w ten sposób, Panie, wzywałeś uczniów do odwagi, głosząc kazanie na palestyńskiej ziemi. Teraz spoglądając na Twoje ciało złożone w grobie, zaczynamy te słowa rozumieć. „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało…”. Chrześcijanin musi odważnie wejść do grobu, bowiem z grobu jest wyjście. Tylko z piekła nie ma wyjścia.

Bł. ks. Ignacy Kłopotowski pisał, że „Jest jedno pytanie najważniejsze i najciekawsze, a które możemy sobie ciągle zadawać? Czy my będziemy zbawieni? Czy zostaniemy świętymi, czy pójdziemy do nieba?”. Twierdził, że: „świętość życia dla każdego człowieka jest dostępna i stanowi jego prawdziwą wielkość, o którą powinniśmy się wszyscy ubiegać”. Podkreślał świętość życia rodzinnego: „Wszelkie reformy na nic się nie przydadzą, jeżeli nie przystąpimy do reformy rodziny, wychowania dzieci na podstawie głębokiej wiary”. Radził: „Żyjmy tak, abyśmy byli spokojni o swą duszę i w każdej chwili gotowi stanąć na sąd Boży”.

Panie, spraw, abyśmy zawsze pamiętali o Twoim wezwaniu: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało…”. Spraw, byśmy odważnie, przechodząc przez życie, również odważnie potrafili wejść do grobu, aby kiedyś razem z Tobą wyjść z niego w blasku chwalebnego zmartwychwstania.

s. M. Klara T. Bielecka CSL

UDOSTĘPNIJ

Sign Up to Our Newsletter

Be the first to know the latest updates

[yikes-mailchimp form="1"]
X