Skip to content Skip to footer

Śp. s. Maria Walentyna Regina Kalata

Śp. s. Maria Walentyna Regina Kalata

Siostra Maria Walentyna Regina Kalata urodziła się 3 marca 1937 roku w Smolewie-Parcelach, w parafii Zuzela w diecezji łomżyńskiej. Jej rodzicami byli Aleksander i Kazimiera z domu Kujawskich, prowadzący gospodarstwo rolne. Była najmłodszym z pięciorga dzieci – miała trzech starszych braci i jedną siostrę. Rodzina mieszkała na kolonii.

Dzieciństwo spędziła w prostej i religijnej rodzinie. Chętnie bawiła się z braćmi, a także często chodziła z tatą do kościoła. Pierwszą Komunię Świętą przyjęła w wieku ośmiu lat w parafii w Zuzeli. Jak później wspominała, było to dla niej wielkie przeżycie i ogromna radość – pierwszy raz mogła przyjąć Pana Jezusa do swojego serca.

W 1945 roku rozpoczęła naukę w szkole podstawowej w Zuzeli, którą ukończyła w 1952 roku. Następnie pomagała rodzicom w gospodarstwie. W 1956 roku ukończyła kurs kroju i szycia w Zakrzewie-Kopiejkach i nadal wspierała rodziców w codziennej pracy.

Już jako szesnastoletnia dziewczyna zaczęła myśleć o życiu zakonnym. Gdy powiedziała o tym rodzicom, uznali, że jest jeszcze zbyt młoda. Nie wracała więc do tego tematu w domu, dzieląc się swoim pragnieniem jedynie z siostrą i powierzając sprawę powołania Matce Najświętszej.

W 1957 roku szczególnie gorliwie przeżywała nowennę do Matki Bożej. W tym samym czasie po raz pierwszy pielgrzymowała z siostrą i koleżankami na Jasną Górę. Tam powierzyła Matce Bożej wszystkie swoje trudności i prosiła o światło, jaką drogą ma iść w życiu. Jej opiece zawierzyła także sprawę swojego powołania oraz zgromadzenia sióstr, o którym wcześniej przeczytała w prasie.

Mając 22 lata, zgłosiła się do Sióstr Loretanek w Warszawie i 4 grudnia 1959 roku została przyjęta do Zgromadzenia. Postulat rozpoczęła 2 lutego 1960 roku, a rok później, 2 lutego 1961 roku, otrzymała habit z rąk Matki Generalnej Cherubiny Zagajewskiej. W czasie nowicjatu dojrzewało w niej coraz głębsze pragnienie całkowitego oddania się Bogu, choć nie zawsze od razu rozumiała drogę, którą prowadził ją Pan. W jej aktach zachował się osobisty akt poświęcenia, zapisany pod datą 1 lutego 1961 roku:

„W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. Ja, siostra Maria Walentyna Regina Kalata, oddaję się Tobie, o Jezu, przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny zupełnie na własność, pragnąc służyć Ci wiernie w Zgromadzeniu Sióstr Loretanek-Benedyktynek. Niczego innego nie pragnę, jak spełnienia Twej woli i gotowa jestem na pracę ciężką, na życie ukryte wiernej służebnicy Pana. O to błagam Cię, o Panie i Mistrzu mój, przyjmij tę moją ofiarę. Niech odtąd żyję już nie ja, lecz Ty, o Chryste, żyj we mnie. A Ty, Najświętsza Panno Loretańska, i św. Józefie, wskażcie mi drogę i zaprowadźcie do portu zbawienia. Amen”.

15 sierpnia 1962 roku złożyła pierwsze śluby zakonne na ręce Matki Generalnej Cherubiny Zagajewskiej. W zachowanych prośbach kierowanych do Przełożonej Generalnej o dopuszczenie do ślubów wieczystych widać jej głęboką świadomość odpowiedzialności za podjętą drogę. 2 lutego 1968 roku, prosząc o pozwolenie, pisała między innymi: „Wiem, jaka czeka mnie odpowiedzialność – przed Bogiem, za Zgromadzenie i za moją duszę. Pomimo trudności, jakie spotykają życie we wspólnocie zakonnej, nadal chcę doskonalić swoje życie w duchu rad ewangelicznych dla dobra Kościoła Świętego. Jeżeli dzięki Bożej pomocy jestem w Zgromadzeniu, to nadal ufam Bogu, że mnie wysłucha i zaliczy mnie do grona wybranych dusz”.

Śluby wieczyste złożyła 15 sierpnia 1968 roku na ręce Matki Generalnej Katarzyny Białobrzeskiej.

Siostra Walentyna przez większość życia zakonnego była związana z Loretto. Jak wspominała, tylko przez sześć lat przebywała poza Loretto. Przez pewien czas posługiwała także w Warszawie, w Domu Generalnym oraz w Domu Opieki Społecznej Caritas. W 1977 roku przez rok przebywała w Domu Generalnym, pomagając przy budowie na Bródnie. Przez kilka miesięcy pracowała również w kuchni w domu zakonnym w Mińsku Mazowieckim, a następnie pełniła posługę zakrystianki w Górze Puławskiej.

Od września 1980 roku prawie nieprzerwanie przebywała w Loretto. Jedynie na czas remontu Domu św. Józefa przebywała w klasztorze w Mińsku Mazowieckim. W Loretto czuła się najlepiej. Tu przez wiele lat z wielkim poświęceniem i ofiarnością pracowała w gospodarstwie. Przyzwyczajona od młodości do pracy fizycznej, troszczyła się o pole i inwentarz. Opiekowała się zwierzętami – krowami, świniami oraz koniem Siwkiem, z którego pomocą uprawiała pole. Wiele prac wykonywała sama, podejmując także trud typowo męskich zajęć: oranie, bronowanie, sprężynowanie pola czy koszenie kosą. Zawsze była gotowa podjąć każdy wysiłek, z gorliwością i troską o dobro wspólnoty.

Siostra Walentyna całe swoje życie zakonne przeżywała w duchu pokory, prostoty i wiernej służby. Codzienną pracę – zarówno w gospodarstwie w Loretto, jak i w innych domach – podejmowała z oddaniem i poczuciem odpowiedzialności. Mimo trudów i zmęczenia nigdy nie zaniedbywała modlitwy, która była dla niej źródłem siły i światła w codzienności. Istotnie była bardzo pracowita, ofiarna i prostolinijna – taka zwyczajna, a zarazem prawdziwa. Miała w sobie także zdroworozsądkową wyrozumiałość i pogodną radość. Była osobą cierpliwą i zawsze gotową nieść pomoc tam, gdzie była potrzebna. Jej życie stało się cichym świadectwem wierności powołaniu oraz miłości do Boga, Kościoła i Zgromadzenia.

Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zrobiła prawo jazdy, należąc do pierwszych sióstr w Zgromadzeniu, które podjęły się takiego zadania. Dorywczo pełniła posługę kierowcy – woziła siostry, pracowników, a nieraz przewoziła zwierzęta lub sprzęty potrzebne w gospodarstwie. W latach osiemdziesiątych podejmowała także trud robienia zakupów, co w tamtych czasach oznaczało często długie godziny w kolejkach. Wszystko to wykonywała cierpliwie i z oddaniem, troszcząc się o codzienne potrzeby wspólnoty.

28 sierpnia 1981 roku, podczas pracy przy sieczkarni, tryby maszyny wciągnęły rękę siostry Walentyny. Doszło do poważnego urazu dłoni – jeden palec został odcięty, a pozostałe zmiażdżone. Lekarz musiał amputować części palców. To bolesne doświadczenie stało się dla niej kolejnym krzyżem w życiu zakonnym. Przyjęła je z pokorą i wiarą, ofiarując swoje cierpienie Bogu.

Z biegiem lat siły Siostry Walentyny stopniowo słabły, a jej zdrowie się pogarszało – zmagała się z chorobą Alzheimera oraz innymi dolegliwościami. W codzienności wiernie towarzyszyła jej s. Marcela Lipska, otaczając ją troskliwą opieką. Mimo tych trudności Siostra Walentyna pozostawała dla wspólnoty wielkim darem. Swoją łagodnością, pogodą ducha, serdecznym uśmiechem i dobrym słowem niejednokrotnie podnosiła innych na duchu. A gdy Jezus zaprosił ją do jeszcze większego daru – przyjęcia krzyża, który jest najcenniejszym znakiem Jego miłości w tym życiu – przyjęła go z męstwem, znosząc cierpienie i ból z pokorą.

Jej życie, pełne pracy, modlitwy i cierpienia, stało się świadectwem niezachwianej wierności powołaniu, przypominając, że prawdziwa miłość do Boga i bliźniego nie zna granic.

13 lutego 2026 roku, w związku z remontem pokoju w Domu św. Józefa w Loretto, siostra Walentyna została przewieziona do domu generalnego w Warszawie. Z troskliwą opieką towarzyszyły jej pani Bogusia Kluczek i siostra Aleksandra Pięta. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia, niewydolność krążeniowo-oddechową, 19 lutego trafiła do Szpitala Praskiego w Warszawie, gdzie również nieustannie otaczały ją opieką siostra Aleksandra i pani Bogusia.

Otoczona troską i modlitwą sióstr, siostra Walentyna odeszła do Pana 7 marca 2026 roku, w pierwszą sobotę miesiąca, opatrzona sakramentami świętymi. Miała 89 lat, w tym 66 w życiu zakonnym.

Uroczystości pogrzebowe Siostry Walentyny odbyły się we wtorek, 10 marca, w Loretto. Rozpoczęły się w kościele od wspólnej modlitwy – siostry i zgromadzeni wierni odmówili Godzinę Czytań oraz część chwalebną Różańca Świętego.

Następnie została odprawiona Msza Święta pogrzebowa w intencji Zmarłej, której przewodniczył o. Jerzy Grzanka SSCC z Loretto. Homilię wygłosił ks. Kazimierz Seta, proboszcz parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Zielonce. W Eucharystii uczestniczyło także kilku kapłanów, którzy przybyli, aby modlić się za Zmarłą i towarzyszyć jej w ostatniej drodze.

Po zakończeniu liturgii wyruszyła procesja na cmentarz własny Zgromadzenia, którą poprowadził o. Ireneusz Matysik SSCC. Tam zostało złożone ciało śp. Siostry Walentyny.

W uroczystościach pogrzebowych licznie uczestniczyły siostry z najbliższych domów Zgromadzenia, rodzina Zmarłej oraz osoby, z którymi przez wiele lat współpracowała w Loretto, wdzięczne za jej obecność, pracę i świadectwo życia.

Ufamy, że Pan Bóg przyjmie ofiarę jej życia, okaże miłosierdzie wobec ludzkich słabości i obdarzy ją wieczną radością w swoim królestwie pokoju.

Sign Up to Our Newsletter

Be the first to know the latest updates

[yikes-mailchimp form="1"]
X