„Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu”. (J 3, 17)
Dlatego też my, nie zadufani w nasze zasługi, z pokorą przychodzimy przed Twe święte ołtarze, najświętszy Ojcze. Otwieramy swoje rany i wyznajemy, że jesteśmy pogrążeni w ciemnościach własnych błędów i otwieramy tajemnice naszego sumienia. Błagamy cię, abyśmy znaleźli lekarstwo w ranie, światło wieczne w ciemnościach, w sumieniu czystość niewinności. (…) Wyjdź więc naprzeciw nam, modlącym się w Twojej świątyni, i ulecz w tym dniu wszystkich, bo przecież czyniąc cuda, nie zachowałeś szabatu. Oto przed chwałą Twego imienia otwieramy nasze rany, a ty daj nam lekarstwo na nasze choroby. Uczyń balsam i dotknij oczu naszego serca i ciała, abyśmy – ślepi – nie popadali w błędy ciemności. (…) O dobry Jezu, obyśmy nigdy nie odstąpili od Twoich śladów, boś przyszedł pokorny na świat. Wysłuchaj modlitwy nas wszystkich i usuń z serc ślepotę naszych zbrodni, abyśmy widzieli chwałę Twojego oblicza w owej szczęśliwości wiecznego pokoju.
Prefacja liturgii mozarabskiej
źródło: opr. ks. Marek Starowieyski, „Karmię was tym, czym sam żyję”, Ojcowie żywi II, str. 70, 1979.



