Skip to content Skip to footer

Czuwać przy Oblubieńcu

Czuwać przy Oblubieńcu

„Cenny bodziec do coraz większej wierności Ewangelii” – tak o powołaniu do życia konsekrowanego napisał papież Jan Paweł II w adhortacji Vita consecrata (nr 3). W XXX Dzień Życia Konsekrowanego z wdzięcznością kierujemy nasze serca ku tym, którzy z miłości do Boga i Kościoła ofiarowali się do wyłącznej dyspozycji swemu Oblubieńcowi.

Każde powołanie jest odpowiedzią na usłyszany głos Oblubieńca, który wzywa do zupełnego zjednoczenia się z Nim.

Zawierzyć obietnicy

Choć codzienność może czasem zamazywać rysy Oblubieńca, ona nigdy nie pozwoli, aby zniknął jej z oczu, bowiem tylko z Nim wszystko ma sens. Dla s. Assunty CSL z Pessano we Włoszech, decyzja o związaniu się ślubami z samym Bogiem jest decyzją szczególnie poważną, bo nie chodzi już tylko o to, na ile ja jestem słowna, ale na ile poważnie traktuję Boga.

– Piękne jest to, że Bóg – jako doskonały wzór wierności – oczekuje jej również od swojego stworzenia. Zarówno od osoby składającej śluby swojemu umiłowanemu Bogu, który staje się dla niej jedynym Oblubieńcem i jedyną Miłością, jak i od ludzi zawierających między sobą małżeństwo. Zarówno pierwszy, jak i drugi węzeł miłości podejmowany jest „na dobre i na złe” – przypomina loretanka.

Wierność podjętej decyzji, w chwilach prób, które dopuszcza Pan Bóg dla naszego uświęcenia, ma ogromny sens. Próby nigdy nie mogą być pretekstem, by się poddać czy uciec z pola walki.

– Cieszą mnie chwile, w których widzę, że to, co było trudnością, z czasem okazuje się największą radością – taką, której nie chciałabym wymazać z pamięci, bo bez tamtej próby nie byłaby ani tak głęboka, ani tak trwała – zaznacza s. Assunta.

Bez wątpienia, dzisiejszemu człowiekowi, zwłaszcza młodemu, który rozeznaje życiowe powołanie, bardzo potrzeba świadectwa stałości, wierności i możliwości zaufania komuś. Dla s. Assunty, Tym Kimś jest Wcielony Bóg – Chrystus, Słowo Boga Ojca dane nam, ludziom. Bo przecież On nieustannie zapewnia: „Nie zostawię cię ani nie porzucę” (Pwt 31, 6).

– Zawierzyłam tej obietnicy. Jestem w zgromadzeniu już siedemnasty rok. Z perspektywy sióstr obchodzących pięćdziesięciolecia profesji może nie jest to wiele, ale dla siedemnastolatek można powiedzieć, że jestem tu przez całe ich życie. Być może w którejś z nich narodzi się myśl o powołaniu – o co się modlę.

Wybrać nowe

Ktoś powiedział, że ludzie coraz trudniej podejmują decyzje, od kiedy modne stało się rozeznawanie… A decyzja s. Assunty zdążyła zakwitnąć w klasie maturalnej, choć jej korzenie sięgają dzieciństwa.

– Pan sam to sprawił. Jakaś wyjątkowa wewnętrzna siła skłoniła mnie do szybkiego wstąpienia – zaledwie dwa miesiące po egzaminach maturalnych. Jednocześnie nie dziwię się osobom, które rozeznają swoje powołanie dopiero później. Zapewne również Bóg je tak poprowadził: pozwolił na inne doświadczenia wiary, a może nawet „niewiary”, dopuścił opieranie się Jego łasce, aby później z jeszcze większą determinacją porzucić dotychczasowe życie i wybrać nowe – zanurzone w Chrystusie – dodaje siostra loretanka.

W modlitwie Komplety Kościół modli się: „Strzeż nas, Panie, gdy czuwamy, podczas snu nas osłaniaj, abyśmy czuwali z Chrystusem…”. A w czuwaniu nad wiernością i wzrostem swojego poświęcenia Bogu umacnia Eucharystia. To wówczas można z Chrystusem każdego dnia na nowo konsekrować się Bogu Ojcu.

– Ma to wymiar eklezjalny – jestem bowiem częścią życia Kościoła, którego centrum stanowi ofiara złączona z eucharystyczną ofiarą Chrystusa. To On wypełnia wszelkie braki: sam jest Ofiarą, On tam leczy, wysłuchuje, podnosi i ofiaruje się za nas Ojcu – dodaje s. Assunta.

Aby Jezus był szczęśliwy!

Wielka miłość Jezusa pociąga serce Oblubienicy do radosnej służy Bogu, do jednoczenia się z Nim coraz bardziej i bardziej, by coraz bardziej należeć do Niego.

To dlatego s. Beniamina CSL, która w zgromadzeniu jest od 1999 roku, nie ociągała się, by odpowiedzieć Bogu „tak” i wstąpiła do klasztoru, mając… 16 lat i 9 miesięcy. Dzisiaj posługuje w loretańskiej placówce w Rumunii, pracując w introligatorni i w drukarni. Bardzo kocha swoje powołanie i nie widzi siebie nigdzie indziej, jak tylko w klasztorze. Wie, że Pan Bóg tego chce i pragnie, aby właśnie tak żyła na co dzień.

– Każdy człowiek jest wolny i każdy podejmuje decyzję, jak chce żyć. Ja wybieram, aby na co dzień żyć w obecności Chrystusa – poprzez to, co robię. W moim życiu zakonnym pragnę, aby Jezus był „szczęśliwy”, że jestem Jego Oblubienicą – zaznacza s. Beniamina.

Obserwując siostry loretanki jeszcze przed wstąpieniem do zgromadzenia, widziała dyscyplinę w ich zachowaniu, porządek życia zakonnego oraz program formacji. Zapragnęła zostać jedną z nich. Czuła, że Pan Bóg przemawia do niej właśnie przez tę drogę.

– Dla mnie formacja zakonna u loretanek jest wspaniała i za to nieustannie dziękuję Bogu – za Jego miłość do mnie i za to, że zechciał powołać mnie do zgromadzenia – dodaje z wdzięcznością nasza rozmówczyni.

Ta wdzięczność Bogu i Matce Najświętszej za dar powołania towarzyszy także 80-letniej s. Dionizji CSL, która w zgromadzeniu jest od 57 lat. Od najmłodszych lat pragnęła służyć Bogu i nie ustaje w modlitwie dziękczynienia i prośby o wytrwanie na tej drodze do końca życia, dla niej i dla sióstr, z którymi trwa we wspólnocie.

– Od szkoły podstawowej modliłam się o rozeznanie mego powołania. Kiedy przyszedł czas decyzji, stanowczo powiedziałam sobie „tak” i prosiłam Boga, by mi wskazał, gdzie mam iść. Nigdy nie zwątpiłam w moje powołanie. Trzeba dużo się modlić i wierzyć, że Bóg jest zawsze ze mną – podkreśla s. Dionizja, szczęśliwa z łaski powołania i wybrania.

Dziękując Bogu za bogactwo życia konsekrowanego w całej różnorodności jego charyzmatów i instytucji, za płomienne serca uległe działaniu Ducha Świętego, pamiętajmy, że każdy z nas, „w dorobku tych szlachetnych dusz może znaleźć bezcenną pomoc w swojej wędrówce ku niebieskiej ojczyźnie” (VC 3).

Monika Zając

s. Dionizja

s. Beniamina

s. Assunta

UDOSTĘPNIJ

Sign Up to Our Newsletter

Be the first to know the latest updates

[yikes-mailchimp form="1"]
X