Najbardziej pożądana cnota, jakiej niestety niezmiernie brak odczuwamy w codziennym życiu, to odwaga do rozpoczęcia modlitwy. (…) Dusza skłonna do modlitwy zwycięży wszystkie bóle, przykrości, wszystkie, chociażby najtwardsze, krzyże (…). Środkiem do zwyciężenia samego siebie, słodkie narzędzie do zabicia w sobie miłości własnej – jest święta praktyka modlitwy. (…) Kwadrans wewnętrznej rozmowy z Jezusem sowicie wynagradza cierpienia, oschłość, przeróżne przykrości życia codziennego.
Modlitwa w życiu bł. ks. Ignacego
Chociaż bł. ks. Ignacy Kłopotowski był człowiekiem niezmiernie pracowitym, bardzo twórczym, aktywnym i kreatywnym, to wszyscy zgodnie wspominają, że jednocześnie sprawy życia duchowego traktował niezwykle poważnie. W modlitwie szukał światła do swojej pracy, uczył modlitwy i przekonywał każdego wiernego: Bez modlitwy nie doczekasz się w życiu prawdziwych owoców swojej pracy.
Błogosławiony ks. Ignacy stawiał w centrum swego życia Mszę świętą. Był prekursorem Soboru Watykańskiego II w określeniu wagi Eucharystii. Napisał: Sakrament Ołtarza jest w moich oczach centrum życia chrześcijańskiego; jakże on opromienia całe życie, wszystkie skłonności i wszystkie sprawy nasze.
Ze wspomnień sióstr z Warszawy wiemy, że do Mszy świętej Ojciec Założyciel przystępował z wielkim skupieniem i wewnętrzną radością. Codziennie wcześnie rano, jeszcze przed Mszą świętą czy posługą w konfesjonale, odprawiał rozmyślanie. Często wieczorem brał klucze od kościoła i wychodził, aby adorować Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie. Siostry mieszkające w Loretto wspominały, że nie zawsze prosił siostry o klucze do kaplicy, która była głębiej w lesie, gdzie obecnie są Dróżki Różańcowe, ale szedł i klęczał przed kaplicą. Ściany budynku nie przeszkadzały mu w łączności z Jezusem przebywającym w tabernakulum.
Ojciec Założyciel był człowiekiem małomównym i skrytym, szczególnie w sprawach własnego życia wewnętrznego. Jednak jego słowa wypowiedziane i napisane o modlitwie i jego trwanie na kolanach przed Bogiem są najlepszym świadectwem jego rozmodlenia. Pozostawił trochę własnych modlitw, a między innymi napisał: Wieczny Boże! Daj mi dobrze zrozumieć, że zbawienie moje zależy od modlitwy i proszenia o łaski. (…) Błagam Cię, Boże, w Imię Jezusa, daj mi wielki żal za grzechy, wytrwanie w łasce Twojej świętej, śmierć szczęśliwą, niebo, a nade wszystko daj mi dar nad dary – miłość Twoją świętą i doskonałe zgadzanie się z wolą Twoją. (…) O Maryjo! Modlitwy Twoje otrzymują wszystko, co zechcesz. (…) Usilnością przeto moją będę miłować Ciebie, Panie, jakoś Ty mnie umiłował.
Zwracając się do czytelników, w jednej z broszurek napisał: O jakże błogosławiłbym Pana, gdybym udzielając ci mojej tajemnicy, nauczył cię lepiej się modlić! Tajemnica moja w jednym zawiera się słowie: PRZENAJŚWIĘTSZY SAKRAMENT. On nauczy cię dobrze się modlić.
Pod koniec swego życia dał świadectwo, że nigdy nie opuścił modlitwy brewiarzowej i codziennie odmawiał różaniec. Z modlitwą różańcową nie rozstawał się, idąc do pracy czy będąc w podróży. W Loretto przechadzał się alejkami z różańcem w ręku. Siostra Gabriela posługująca mu na plebani zauważała, że w chwilach trudnych, gdy musiał podejmować nieraz bolesne decyzje, chodził po pokoju szybkim krokiem i odmawiał różaniec. Zapisał też takie słowa: Zespolę się z Tobą, Panie, jeżeli wstępować będę w ślady Twoje; i Z TOBĄ UCZYNIĘ Z SIEBIE OFIARĘ DLA CIEBIE, jeżeli ze św. Pawłem radować się będę w utrapieniach moich.
Łączył się w różnych momentach z Bogiem, wiele razy w ciągu dnia przyjmował komunię duchową.
Formacja sióstr loretanek do modlitwy
Do ciągłej modlitwy oraz skupieniu na Bogu wychowywał siostry loretanki. Zachęcał je: Módlcie się dużo, by w duszy mieć Boga, by zawsze myśleć o Bogu. Siostry wspominają, że Ojciec Założyciel często mówił o modlitwie, czym ona jest i jaka być powinna. Mówił o modlitwie nie tylko tej, dla której specjalny poświęca się czas, ale także o pamięci i łączeniu się z Bogiem w każdej chwili i przy każdej pracy. Chodziło mu o nieustanne miejsce dla Boga w sercu sióstr, o stałe pilnowanie własnych myśli, wypowiadanych słów. Formował siostry do ewangelicznych postaw po skończonej liturgii, do dobroci serca, życzliwości i promieniowania Chrystusem, dla którego zrobiły siostry miejsce podczas przyjęcia Komunii świętej. Mówił, że życie loretanki ma być rozciągniętą modlitwą na każdą chwilę dnia, aby zachować myślenie, ocenianie i podejmować decyzje w duchu Jezusa. Siostry mocno zapamiętały słowa Ojca, że bardziej powinno się dbać o życie wewnętrzne, niż o troski zewnętrzne.
Każdej siostrze, która przychodziła do Zgromadzenia, wręczał różaniec. Powtarzał też: Ochotnie zrzekłaś się złudnych rozkoszy tego świata, ABYŚ SIĘ MODLIŁA SERCEM MIŁOŚCIĄ WRZĄCYM.
Ks. Ignacy zostawił nam piękny przykład osobistej modlitwy – zaświadczyła s. Anna.
Wartość modlitwy w nauczaniu bł. ks. Ignacego
Bł. ks. Ignacy czynił wiele, aby ludzi nauczyć modlitwy i przekonać ich o wielkiej wartości modlitwy. Uczył modlitwy od ołtarza, z ambony, poprzez wydawane broszurki. Zachęcał: Myśl często o Bogu, który wszędzie patrzy na ciebie i zna twe wszystkie tajniki – lepiej od ciebie samego. (…) Módl się szczerze i serdecznie, rano i wieczorem, codziennie, bo kto się modli, ten zbawiony będzie. (…) Skoro się ze snu przebudzisz, zaraz przeżegnaj się pobożnie. Tym sobie przypomnisz, że Zbawiciel najdroższy umarł za ciebie na krzyżu, by cię wskrzesić do życia łaski. (…) Układając się do snu, zrób krzyż na czole, ustach i sercu, a sen swój ofiaruj Bogu.
Ks. Kłopotowski wydał wiele broszur, które stanowiły pomoc do modlitwy, podawał różne sposoby modlitwy, ale przede wszystkim uczył modlitwy spontanicznej i ufnej, uczył osobowej relacji i rozmowy z Bogiem. Napisał: Modlitwą zdołacie dotrzeć do najgłębszych skarbów miłosierdzia Bożego. Tak „proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie, kołaczcie, a będzie wam otworzone”. (…) Nie otrzymałeś, widocznie żeś nie prosił; nie znalazłeś, boś nie szukał; nie otworzono ci, na pewno nie pukałeś. (…) Wobec tego, czyż możemy się lękać odmowy, zwłaszcza gdy się modlimy o zbawienie dusz? Mówmy z ufnością: Panie, mam Twoje słowo i na nim się opieram, albowiem niebo i ziemia przeminą, a słowo Twoje zawsze będzie w sile. Ja nie prośbę moją do Ciebie zanoszę, lecz raczej przypominam Ci Twoje obietnice, choćbyś pragnął, o Boże, zatrzymać łaskę, o którą błagam, ona się wyrwie z Twoich rąk i przejdzie do moich.
Ks. Ignacy wiedział, że wiele ludzi nie czuje smaku modlitwy, bo się nie modli, bo nie ma potrzeby czy odwagi wejść na drogę modlitwy, stąd jego pouczenia: Tak, zaklinam cię, miej odwagę modlić się bez względu na to, co cię spotyka. Musisz się przyzwyczaić do zatapiania się w modlitwie w czasie pokusy, w chwilach niepokoju duszy. Bez modlitwy nie doczekasz się w życiu prawdziwych owoców z twojej nawet wytężonej pracy; wcześniej czy później, wbrew twojej chęci, życie cię przekona, że na tym świecie nie pozostaje ci nic innego, jak tylko modlić się i cierpieć; modlić się i przebaczać: modlić się i umierać!
Przekonując ludzi, że modlitwa jest najlepszym środkiem do nawrócenia błądzącego grzesznika, uzdrowieniem wszelkich zranień, napisał: Nie ma nad modlitwę potężniejszego środka, gdy chodzi o nawrócenie zbłąkanej duszy. Modlitwa wewnętrzna pełna ciepła i zapału ściąga miłosierdzie Boże na dusze grzesznika, o której nawrócenie prosisz Pana Boga.
Ks. Kłopotowski bardzo zalecał również modlitwę w chwilach pomyślnych i radosnych. Motywował to w następujący sposób: Nie zawsze jesteśmy pogrążeni w smutku: każdy ma chwile pociechy i powodzenia; nic pilniejszego wówczas nad modlitwę – bez niej radość i wszelkie zadowolenie będzie bardzo niebezpieczne – napełnia bowiem pychą serce i syci miłość własną. Jeśli się dobrze modlisz w szczęściu i powodzeniu, palcem dotykasz własnej nicości, a łaska Boża ożywia twoją duszę, która stanie się posiadaczem prawdy, albowiem modlitwie tylko zawdzięczamy ducha prawdy.
Bardzo zachęcał, aby modlitwa towarzyszyła pracy. Nadaje ona wówczas sens wysiłkom i przyczynia się do uświęcenia człowieka poprzez to, co on czyni. Napisał: Odłączenie pracy od modlitwy sprawia, że obniża się ona do poziomu i wartości roboty wołu. Bez modlitwy – żadna łaska, bez łaski – żadna pomoc, żadna siła, żadne pocieszenie z nieba.
I na koniec jeszcze jedno stwierdzenie Błogosławionego: Gdy dusza modli się, nie ma dla niej za trudnej, niemożliwej rzeczy, której by dokonać, spełnić, przecierpieć nie była zdolną.
s. M. Klara Bielecka



