„(…) Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”. (J 6,35)
„Chleb krzepi ludzkie serce, a wino rozwesela serce człowieka” (por. Ps 103,15). Chrystus dla tych, co weń wierzą, jest pokarmem i napojem. Jest chlebem, gdy ich umacnia i utwierdza, o czym mówi Piotr: „Bóg wszelkiej łaski, który powołał nas do swej wiecznej chwały w Chrystusie Jezusie, po niewielu cierpieniach sam was udoskonali, utwierdzi i umocni” (por. 1P 5,7). To, co w nas jest silnego, trwałego, mocnego, zdrowego albo miłego polega na wypełnianiu przykazań Bożych, na unikaniu zła, na posłuszeństwie, na obronie sprawiedliwości, a cała siła i podstawa wynika – z tego chleba, radość – z tego napoju. Błogosławieni, którzy postępują mocno i z radością. Ale tego nikt nie ma z siebie samego. Błogosławieni więc ci, którzy chciwie pragną iść za tym, co sprawiedliwe i godne. We wszystkim chcą być umocnieni i uweseleni przez Tego, który mówi: „Błogosławieni, którzy pragną sprawiedliwości” (Mt 5,6). Jeśli więc teraz Chrystus jest chlebem i napojem dającym już tutaj moc i radość sprawiedliwym, to o ile bardziej stanie się nim w przyszłości, kiedy będzie nagrodą dla sprawiedliwych?
Baldwin z Ford (+1190)
źródło: opr. Ks. Marek Starowieyski „Karmię was tym, czym sam żyję” Ojcowie żywi II, str. 287, 1979.



