Skip to content Skip to footer

Pan Jezus utożsamia się z ubogimi

Pan Jezus utożsamia się z ubogimi

W miesiącu wrześniu rozpoczynamy kolejny rok przygotowań do 100-lecia śmierci błogosławionego ks. Ignacego Kłopotowskiego. Zasłynął on nie tylko jako wydawca, apostoł słowa drukowanego, ale również jako wielki jałmużnik i ojciec ubogich. Dlatego naszym tegorocznym rozważaniom towarzyszyć będzie hasło: „Ojciec najuboższych”.

Tuż po przyjęciu święceń kapłańskich w 1891 roku ks. Ignacy Kłopotowski otrzymał nominację na wikarego w parafii Nawrócenia św. Pawła Apostoła w Lublinie, kapelana szpitala św. Wincentego á Paulo oraz wykładowcy w Duchownym Seminarium Lubelskim. Praca duszpasterska i posługa duchowa w szpitalu dawały mu możliwość bezpośredniego zetknięcia się z problemem bezrobocia, nędzy materialnej i moralnej, krzywdy społecznej, sieroctwa i prostytucji. Parafia, w której rozpoczął swoją posługę duszpasterską, była wybitnie robotnicza, skupiająca ludność ubogą i wiejską. Troska o ubogich stała się więc potrzebą jego wrażliwego serca. Im dłużej bł. ks. Ignacy służył ludziom w kapłaństwie, tym wyraźniej precyzowała się w nim zasada św. Jakuba Apostoła: Wiara bez uczynków martwa jest (…). Jeżeli powiecie głodnym, najedzcie się, a nie dacie im tego, to cóż im to pomoże? (por. Jk 2, 15-17). Od pierwszych dni swojej pracy duszpasterskiej w Lublinie poświęcił się więc ubogim i krzywdzonym.

W ówczesnych warunkach mógł rozwijać pracę charytatywną tylko w ramach Towarzystwa Dobroczynności. Było ono jedyną organizacją zalegalizowaną w zaborze rosyjskim, dlatego już rok po święceniach (1892) wstępuje do Lubelskiego Towarzystwa Dobroczynności. W poszukiwaniu skutecznej formy pomocy ubogim, bezdomnym, bezrobotnym i kalekom interesuje się domami pracy, które wówczas w innych zaborach zakładali salezjanie, albertyni i albertynki. Po zapoznaniu się z ich działalnością, w 1894 roku zakłada Dom Zarobkowy w Lublinie.

Ks. Ignacy swoją działalność dobroczynną opierał na Ewangelii i uważał ją za nierozdzielnie związaną z posłannictwem Kościoła. W jego broszurce czytamy: Kościół św. miał zawsze pieczę o ubogich i po wszystkie czasy pomoc nieszczęśliwym i biednym była (…) najwybitniejszą cechą religii Chrystusa. Za patrona i orędownika pracy charytatywnej sam przyjął i innym polecał św. Antoniego Padewskiego: Wielki ten święty, żyjąc na ziemi, wielu, bardzo wielu wspierał ubogich i nieszczęśliwych ratował, a teraz króluje w niebie, całe zastępy biednych żywi i karmi swym chlebem, stąd zwanym «chlebem św. Antoniego». Nieprzypadkowo więc, jedno z kolejnych swoich dzieł, przytułek dla dziewcząt z marginesu społecznego nazwał „Przytułkiem św. Antoniego”.

W roku 1897 bł. ks. Ignacy Kłopotowski zainicjował i pomógł siostrom służkom Maryi Niepokalanej zorganizować gospodę dla biednych, zlokalizowaną naprzeciw kościoła św. Pawła. Dzieło to w owym czasie odegrało wielką rolę. Ludność przyjeżdżająca z odległych wiosek do kościoła miała godziwy punkt zatrzymania i już nie korzystała z szynków żydowskich. Kiedy w roku 1896 został rektorem kościoła podominikańskiego i odzyskał zagrabione wcześniej przez wojsko rosyjskie zabudowania klasztorne, w odrestaurowanych pomieszczeniach już w 1900 roku otworzył dom opieki nad starcami, ochronkę dla dziewcząt i ochronkę dla chłopców. W ciągu dziesięcioletniej pracy na stanowisku rektora kościoła podominikańskiego zasłynął jako „wielki jałmużnik i opiekun ubogich”.

Błogosławiony ks. Ignacy żywo zareagował na encyklikę papieża Leona XIII Rerum novarum i szukał możliwości przeszczepienia tej encykliki na teren Lubelszczyzny. Podejmował dyskusję z ziemianami i propagował ideę zbliżenia chłopa do pana i odwrotnie. Poparcie dla tych idei znalazł w rodzinie Jana i Marii Kleniewskich z Kluczkowic. Ich działalność społeczna stała się jakby wzorcową dla innych ziemian w zaborze rosyjskim. W majątkach Kleniewskiego otaczano szczególną troską pracujących rolników, rzemieślników i robotników. Założono sieć szkół wiejskich i systematycznie uświadamiano religijnie i patriotycznie wszystkich pracujących w tych majątkach i w okolicy. Jan Kleniewski u władz carskich czynił starania o założenie ochronek dla dzieci, a bł. ks. Ignacy już wcześniej organizował je w ukryciu.

Tajna praca bł. ks. Ignacego nie uszła uwagi policji. Memoriały i raporty urzędników rosyjskich najdokładniej ukazują jego gorliwą i tajną pracę. W jednym z donosów czytamy: Nie mogę nie zatrzymać się na osobowości księdza Ignacego Kłopotowskiego, który jest w danym wypadku inicjatorem i inspiratorem całej sprawy (…). Należy do ludzi niezwykłej energii i wybitnych zdolności, łącząc z chytrością jasny umysł. On ma duży wpływ na biskupa Jaczewskiego i cieszy się nieograniczonym zaufaniem polskiej inteligencji i całej katolickiej ludności.

Rozrastająca się miłość Boża w sercu ks. Ignacego Kłopotowskiego skłaniała go do coraz większej miłości człowieka. Z serdeczną troską zajął się również osieroconymi dziećmi. Wiedział, że najwłaściwszym środowiskiem wychowawczym jest rodzina. Zachęcał, aby bezdzietne rodziny brały sieroty na wychowanie. Jego biuro redakcyjne stało się poradnią dla bezdzietnych małżeństw. A w styczniu 1907 roku zainicjował budowę szpitala dziecięcego w Lublinie.

Po przejściu do Warszawy, mimo intensywnych prac apostolskich na polu słowa drukowanego, bł. ks. Ignacy Kłopotowski nie przestał głosić Ewangelii czynami miłosierdzia wobec najbiedniejszych. W czasie wojny organizował tanie dożywianie i bezpłatne kuchnie. Troszczył się tak samo o głodujących Polaków,  jak i o Żydów. Był to gest prawdzie chrześcijańskiej miłości, dla której nie ma Greka ani Żyda, ale wszyscy stanowią jedno w Chrystusie (por. Ga 3,28). Na łamach dziennika „Polak-Katolik”, który podczas wojny był wydawany w zmniejszonej objętości, zgłaszał pilne potrzeby poszkodowanych, apelując w ten sposób do serc ludzkich. Wychodził z propozycją tworzenia szpitali oraz przytułków poza miastem. Będąc rektorem kościoła św. Jacka w Warszawie, współpracował z siostrami miłosierdzia, które prowadziły sierocińce dla dzieci w Oryszewie, Radziwiłłowie, Warszawie oraz zakłady dla starców. Był prawdziwym opiekunem i ojcem sierot.

Po objęciu parafii Matki Bożej Loretańskiej przy kościele św. Floriana na warszawskiej Pradze zajął się przytuliskami dla bezdomnych przy ul. Jagiellońskiej. Dzięki intensywnym staraniom sprowadził w 1919 roku siostry albertynki do domu noclegowego oraz braci albertynów do przytułku dla starców. Poza bezdomnymi dorosłymi, którym podał rękę, dostrzegał biedne dzieci spędzające większość swego życia na ulicy. Dla nich zorganizował ochronki na Bródnie i przy ul. Stalowej. Prowadzenie ich  powierzył nowo założonej przez siebie wspólnocie zakonnej sióstr loretanek. By dzieci miały gdzie wyjeżdżać na wakacje, w roku 1928 wykupił posiadłość w lesie nad Liwcem i nadał temu miejscu nazwę Loretto. Do opieki nad przebywającymi tam dziećmi  skierował część sióstr loretanek z Warszawy. Wszystko to funkcjonowało pod troskliwym okiem bł. ks. Ignacego. Podczas ostrej zimy roku 1930/31 ks. Kłopotowski zorganizował na terenie swojej parafii codzienne wydawanie 200-300 bezpłatnych obiadów.

Ks. Ignacy doskonale rozumiał, że czyny miłości płynące z wiary w Boga bardziej przemawiają do ludzi niż słowa. Postawa prawdziwie ewangeliczna wyzwala u innych pragnienie poznania Chrystusa i zaprzyjaźnienia się z Nim. Powodem ubóstwa duchowego jest często skrajna nędza materialna. Tej nędzy przede wszystkim usiłował on zaradzić. Gdy chodzi o biednych – napisał o bł. ks. Ignacym ks. Jan Pałyga – to miał sokoli wzrok. Dostrzegał ich wszędzie: na wsi, w mieście i za drzwiami mieszkań. Przed jego wzrokiem nie była się w stanie ukryć żadna bieda i to zarówno materialna, jak i duchowa.

Głęboka wiara pozwalała mu dostrzegać potrzebującego Chrystusa w najbardziej sponiewieranym człowieku. Organizując ludzkie warunki życia dla najbiedniejszych, przygotowywał grunt pod zasiew Bożego słowa.

s. M. Klara Bielecka

UDOSTĘPNIJ

Sign Up to Our Newsletter

Be the first to know the latest updates

[yikes-mailchimp form="1"]
X