W żadnym okresie swojego istnienia Przytułek nie był samowystarczalny, mimo pracy dziewcząt. Z pomocą materialną przychodzili ofiarodawcy. Ks. Ignacy dziękował im, pisząc: Tym, którzy nam dają jałmużnę, odpłacamy modlitwą. Przez modlitwę miłosierni miłosierdzia dostąpią.
Pan Jezus na kartach Ewangelii wielokrotnie podkreślał jak bardzo zależy mu na każdym człowieku, również tym w ruinie, połamanym, zagubionym, grzesznym. Podobnie usiłował to czynić założyciel Przytułku św. Antoniego.
Troska o duszę nieśmiertelną człowieka
Błogosławiony ks. Ignacy Kłopotowski zdecydowanie twierdził, że czymś gorszym od biedy materialnej jest ubóstwo duchowe, a największym złem – jest grzech. Całe jego poświęcenie szło w kierunku ratowania ludzi od grzechu. Szukał nieustannie środków na utrzymanie i rozwój Przytułku świętego Antoniego, a zachęcając ludzi do ofiarności, pisał: Dziewczęta zostające na poprawie do jałmużny mają zupełne prawo, powiem, większe niż chorzy, kalecy i starcy. O tyle większe, o ile dusza nieśmiertelna więcej jest warta od ciała ludzkiego. Gdyż choćby one istoty dzień jeden przebywały w Przytułku i Boga dawnymi grzechami nie obrażały, już dla tego samego warto im dopomóc i koszt na nich łożyć.
Tymi słowami bł. ks. Ignacy nakłaniał czytelników do głębszego zastanowienia nad prawdziwym sensem pomocy materialnej oferowanej Przytułkowi. Z innego wyznania Błogosławionego wynika jasno, że możliwość opieki nad kobietami z ulicy poczytywał sobie za łaskę: Pan Jezus, którego kapłanem jestem, dał mi tę łaskę, że dla upadłych kobiet mam wielką wyrozumiałość i że dla nich poświęcam swe życie. Och! Gdybym mógł na własnych barkach w jednym dniu wszystkie jawnogrzesznice naszego miasta znieść do Przytułku świętego Antoniego i zabezpieczyć je od nieszczęścia, w które zostają pogrążone najczęściej przez ludzi szczęśliwych na tym świecie! Bóg i w tym dopomoże.
Owoce pracy na peryferiach
Bł. ks. Ignacy, ufając Bogu, nie poddawał się trudnościom. Jego wyrozumiałość dla kobiet z marginesu społecznego i poświęcenie się dla nich, zaowocowały rozwojem Przytułku, o czym sam pisał: Zaczęto w mieście z uznaniem odzywać się o Przytułku świętego Antoniego, odczuwać jego potrzebę oraz wpływ dobroczynny.
W 1902 roku napisał: Prawdziwym przyjacielem nie jest ten, kto życzy nam szczęścia doczesnego i takie ułatwia, ale prawdziwy przyjaciel dba zarówno o szczęście doczesne, jak i wieczne, pomaga do odrodzenia duchowego, do wydobycia się ze złych nałogów i grzechów, kto wskazuje na jedynie ważne wartości wieczne i budzi nadzieję na ich osiągnięcie.
Ks. Kłopotowski uważał, że wyjście na peryferie i zorganizowanie Przytułku dla upadłych kobiet było największym osiągnięciem w jego pracy duszpasterskiej na terenie Lublina, o czym napisał w 1907 roku na łamach „Polaka-Katolika”: Ze wszystkiego, co z łaski Bożej zrobiłem, najwięcej cenię Przytułek świętego Antoniego, założony przed dziesięciu laty dla poprawy moralnie zaniedbanych dziewcząt. Wyrażał swoje uznanie dla tych dziewcząt, które pozostały w Przytułku św. Antoniego, aby pracować nad swoim uświęceniem i zbawieniem, a przez to odzyskać godność zdeptaną i sponiewieraną – jak pisał.
Wychowawczynie, opiekunki posługujące w Przytułku
Bł. ks. Kłopotowski od początku założenia Przytułku szukał ludzi do współpracy. Zdawał sobie sprawę, że jest w stanie zapewnić podopiecznym mieszkanie, utrzymanie i nadać ogólny kierunek resocjalizacji. Nie mógł jednak sprawować stałej i bezpośredniej opieki nad wychowankami, tym bardziej, że ich liczba ciągle wzrastała. Konieczna była zatem stała opieka i praca wychowawcza kobiet. W tym celu rozpoczęły pracę w Przytułku, jako opiekunki i wychowawczynie dziewcząt, bezhabitowe Siostry Ubogie św. Klary od Nieustającej Adoracji Ubłagania. Następnie przez krótki okres pracowały bezhabitowe Siostry Służki MB Niepokalanej, a od listopada 1906 r. Siostry Dobrego Pasterza z Poznania.
Bł. ks. Ignacy musiał wcześniej wystarać się o pozwolenie gubernatora na przyjazd sióstr pasterek, gdyż były zgromadzeniem habitowym, a w Królestwie nadal obowiązywał zakaz noszenia strojów zakonnych. Gubernator zezwolił na przyjazd pasterek pod warunkiem, żeby [ks. Kłopotowski] te swoje siostry przewiózł przynajmniej przez miasto w szczelnie zamkniętym i osłoniętym firankami powozie i żeby potem poza obręb zakładu nie wychodziły. Jedna z wychowanek tak wspomina moment przekazania siostrom pasterkom opieki nad dziewczętami: „Po Mszy św. przemówił najpierw do nas ks. Kłopotowski, a mianowicie: Drogie dzieci, sprowadziłem wam opiekunki, dobre Matki i Siostry, które będą się Wami opiekowały. Nie bójcie się, nie zostawię was sierotami, nie doznacie krzywdy ni głodu, oddaję was w dobre ręce, a ja będę wspierał was modlitwą. A zwracając się do matki Założycielki, powiedział: To jest Wasza Matka, w Jej ręce was oddaję, i jestem spokojny, że dobrze zrobiłem. Wskazując na obraz św. Antoniego, dodał: św. Antoni, czuwaj nad tym domem, aby nigdy chleba nie zabrakło. W testamencie zostawiam wam ten obraz, tylko słuchajcie Sióstr, a będzie wam dobrze. Na końcu wszystkich nas pobłogosławił”.
Bł. ks. Ignacy okazywał przybyłym siostrom wielką troskę. Siostra T. Veit odnotowała w swoim Dzienniku: Ojciec telefonuje kilka razy dziennie, dowiadując się o szczegóły zachodzące w domu, a na wieczór jeszcze przybywa, ażeby konferować o wszystkim, co potrzeba dla dobra Dzieła.
Ciężkie warunki egzystencji i trudna praca zaraz na początku obudziły w matce Karłowskiej myśl o wycofaniu sióstr. Mogło to postawić pod znakiem zapytania dalsze funkcjonowanie zakładu. Wtedy bł. ks. Ignacy, ukazując wartość i znaczenie poświecenia sióstr na lubelskiej placówce, napisał dwa listy na temat ich charyzmatu. Między innymi znalazło się w nich takie zdanie: Od tego sam Bóg was zwolnić nie może, tak jak Syna swego najmilszego nie zwolnił. I odwiódł je od zamiaru opuszczenia Przytułku. Matka Karłowska otrzymała 31 stycznia 1907 r. pozwolenie władz carskich na noszenie strojów zakonnych przez pasterki. Prosiła siostry na Wiktorynie o przetrwanie w zupełnym poświęceniu i zaleciła, aby we wszystkim szukały światła i oparcia u księdza Fundatora. Mimo wielu trudności siostry pasterki kontynuowały pracę w Przytułku, który przetrwał do naszych czasów, choć zmienił nieco swą nazwę i charakter.
W 1908 r. ks. Kłopotowski, przenosząc się do Warszawy, przekazał Przytułek świętego Antoniego Siostrom Dobrego Pasterza. Utrzymywał nadal kontakty zarówno z siostrami pasterkami pracującymi na Wiktorynie, jak też z matką Karłowską. Wysoko cenił pracę sióstr. Ich poświęcenie uważał za posłannictwo, albowiem swą pracą siostry przywracały godność człowiekowi, dźwigały go z upadku i podnosiły do świętości św. Magdaleny.
s. Klara Bielecka CSL



