„(…) martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało, albo tylko jednego” (Łk 10,41n).
Nie chciał Bóg, który nas stworzył, abyśmy się poddawali nadmiernej trosce o „zbyt wiele”, zasępiali się i martwili już naprzód o nasze życie. A temu właśnie uległ Adam. Toteż skoro zjadł owoc z drzewa w raju, spostrzegł, że był nagi, i sporządził sobie okrycie, biorąc liście figowego drzewa i opasując się nimi (Rdz 3,7). Przedtem byli nadzy oboje, to jest Adam i Ewa, i „nie odczuwali wstydu”(Rdz 2,25). Chciał bowiem Bóg, abyśmy w tych sprawach byli opanowani – beztroscy, a dbali o jedną tylko sprawę, o tę, która pochłania aniołów: byśmy nieustannie i nieprzerwanie wielbili Stwórcę i radowali się kontemplowaniem Go, wszelkie nasze troski Jemu powierzając. Sam przecież wezwał nas do tego przez proroka Dawida w owych słowach: „Zrzuć na Pana swoją troskę, a On cię podtrzyma” (Ps 54,23). A w Ewangeliach tak upomina swoich uczniów: „Nie troszczcie się o życie wasze, co byście jedli, ani o ciało wasze, w co byście się odziali” (Mt 6,25). I dalej mówi: „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a tamto wszystko będzie wam dodane” (Mt 6,33) A do Marty jeszcze powiedziano, że Maria obrała cząstkę dobra, która nie będzie jej odebrana” (por. Łk 10,41) Obrała mianowicie wsłuchiwanie się w słowa Pana.
św. Jan Damasceński (+749)
źródło: opr. Ks. Marek Starowieyski „Karmię was tym, czym sam żyję” Ojcowie żywi V, str. 224, 2000.



